Czekasz na przesyłkę?

Opcja śledzenia losów przesyłki po numerze listu przewozowego

 

Procedura odbioru przesyłki

Wkłady kominkowe

Są to urządzenia obecnie już bardzo znane. Nie będziemy więc zajmować się ich opisem działania. Rynek handlowy zapełnił się przeróżnymi modelami i rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Rozpiętość cenowa w zbliżonych wielkością modelach, ale różnych producentów, też powala na kolana. Aby dociec dlaczego tak jest, przyjmijmy pod rozważania podstawowy produkt z życia codziennego, jakim jest chleb. Przy niewielkim nakładzie wysiłku i kosztów możemy wyprodukować go w każdym domu. Dla zrozumienia najlepiej byłoby wypiekać jednocześnie dwa gatunki. Jeden z mąki wysokogatunkowej / wysokoprocentowej/, drugi z mąki pytlowej / odsiew młynarza/. Pozostałe dodatki też możemy zróżnicować, uszczuplając co nieco z chleba pytlowego. Rozpiętość poniesionych kosztów na poszczególne chleby na pewno będzie powalać nas na kolana, a ich różnica w smaku i trwałości każe nam się położyć. Tak bywa z wieloma produktami i taki jest rynek ogólnoświatowy. Zakładając jednak, że wszystkie spotykane na rynku wkłady kominkowe wykonane są z właściwych materiałów, należy zwrócić uwagę na dwa podstawowe rozwiązania. W zasadzie, chcąc być urządzeniem pracującym ekonomicznie, wkład kominkowy powinien zawierać szyber / przepustnicę przepływu gazów spalinowych/ oraz deflektor, który służy do rozbijania na boki zbyt długich płomieni, jakie powstają przy spalaniu drewna.

1. Dylemat:

Jaki wkład zastosować? Żeliwny do wytwarzania ciepłego powietrza, czy z tzw. płaszczem wodnym do ogrzewania poprzez grzejniki?

 

Wyboru powinien dokonać każdy we własnym zakresie. Obydwa rozwiązania pozwalają cieszyć się upragnionym ciepłem, nowatorskim wystrojem mieszkania, oraz w miarę niskimi kosztami wytwarzanego ciepła. My podamy jedynie jakie wady posiadają obydwa rozwiązania, czyli inaczej, co mniej miłego spotka nas podczas ich użytkowania.

 

- wkład żeliwny i rozprowadzenie ciepłego powietrza

w każdym powietrzu znajduje się wilgoć i w każdym powietrzu unosi się kurz, którego na daremno chcielibyśmy wypatrzeć. Prawa fizyki tak zarządzają w naszym mieszkaniu, że ogrzane już, a więc lekkie / po odparowaniu wilgoci/ powietrze przy wkładzie kominkowym zostanie wypchnięte przez powietrze zimne. To z kolei, smagając sobą po rozgrzanej  powierzchni urządzenia, przypali przyniesiony ze sobą niewidoczny kurz. Kurz po rozgrzaniu też zrobi się lekki i pomknie razem z rozgrzanym powietrzem do kratek oddających ciepło, by w jakiejś swojej części zatrzymać się obok nich na ścianie i powoli wytwarzać brudną smugę. Oczywiście przed tym procesem możemy się bronić zakładając np. filtry itp., jednak wcześniej lub później czeka nas odnawianie zabrudzonych miejsc.

 

- wkład z płaszczem wodnym i ogrzewanie poprzez przekaźniki ciepła /np.grzejniki/

kiedy wkład żeliwny operuje w sobie temperaturą trzystu, czy czterystu stopni Celsjusza, to jego kolega, wkład z płaszczem wodnym, powinien dociągnąć do „marnej”  powiedzmy osiemdziesiątki. Nie może więcej, ponieważ różne odbiorniki schładzają go odbierając z wędrującej w układzie cieczy ciepło. Poza tym, grzejniki / odbiorniki/są już gorące i podnosząc swoja temperaturę wkład mógłby ciecz gotować. Możemy zapytać o co chodzi, skoro mamy ciepło? Chodzi o wygląd / czystość/ komory wkładu, a więc pośrednio i całego pomieszczenia, czasem może nawet chodzić o nietypowe zapachy. O nich powiemy w innej części. Wkład żeliwny osiągając wysokie temperatury powoduje szybkie odparowanie wody jaka zawsze znajduje się w drewnie / nawet określanym jako to suche/ i w powietrzu, którym jest zasilany. Wkład z płaszczem wodnym szybkiego odparowania zrobić nie może, więc ogólnie mówiąc, wilgotny dym klei na jego ścianki, czasem tworząc brudną „maź”. Przed tym również możemy się bronić. Należy stosować wyjątkowo wysuszone drewno, rozpalać i palić zawsze drobnymi i suchymi szczapami aż do osiągnięcia przez urządzenie w miarę wysokiej temperatury. Poza tym należy skrupulatnie pilnować właściwego ciągu kominowego. Można dodawać do palącego się ognia środki chemiczne jakie spotkamy na rynku, a można też suszyć skórki z obieranych ziemniaków, tzw. „obierki” i również wrzucać je do palącego się ognia we wkładzie. Znakomite efekty daje spalane suche drewno sosnowe. Nie rozumiemy dlaczego ktoś uznał je za niewłaściwe, bo żywiczne. Praktyka pokazała / mamy znakomite kontakty z budowniczymi kominków, a więc i informacje z tzw. pierwszej ręki/, że użytkownik który palił drewnem sosnowym, ma komin bardziej czysty od tego który używał jedynie drewna dębowego. My tłumaczymy to tym, że dym kiedy wędruje do góry obraca się wokół własnej osi tworząc tzw. warkocz. Nie lekko mu więc do góry. Sosnowe suche drewno szybko daje wysoką temperaturę i komin pozbywa się ciężkiego wilgotnego powietrza, otwierając wolny kanał dla dymu. Dąb z kolei ma to do siebie, że jest trudny w wysuszeniu, oraz że nawet podczas transportu z suszarni w pogodny dzień potrafi nabrać w siebie wilgoci. Cóż powiedzieć o tych jego kawałkach, które czekają w kolejce na spalenie wiosną? Dym z tego drewna nie łatwe ma życie, więc tak kołuje w kominie, że z prostokątnego kanału zrobi nam okrągły, klejąc sadzę. Może kiedyś urzędnicy tę sprawę przemyślą? Może sami czegoś doświadczą? A nawiasem mówiąc, spalajcie spróchniałe drewna. Są super. Mało tego się zużywa, a wkład pracuje długo, grzeje niczym żelazko z duszą, którego używały nasze babcie.


2. Kaseta

 

Możemy krzyknąć: nie bójmy się kasety!

Kaseta, to nic innego jak wkład z płaskim czopuchem. Jakże często jedynie taki mieściłby się w już istniejącym kominku, ale obiegowe informacje, że wysoki czopuch mieści dużo dymu przez co nie ma zadymiania na mieszkanie, nie pozwala nam na podjęcie decyzji. Od tak krążących informacji na ten temat trudno spotkać coś bardziej mylnego. Gdyby tak było w rzeczywistości, należałoby wycofać z produkcji prawie wszystkie piecyki wolnostojące, jak również należałoby zrezygnować z budowy tradycyjnych kuchni, na szczęście dla których obecnie wróciła tamta /sprawdzona w życiu/ moda. Wymienione urządzenia grzewcze nie mają czopuchów, ich sklepienia są płaskie, a funkcjonują znakomicie. Nawet po zdjęciu krążków, tzw. „fajer”, nie ma zadymiania. Zadymianie powstanie i przy wkładzie z wysokim czopuchem, jeżeli urządzenie będzie nieprawidłowo włączone w układ kominowy, sam komin będzie w złym stanie technicznym, lub gdy nie będzie on wytwarzał właściwego ciągu. Ponieważ ciąg kominowy to poważny problem, z którym często nie łatwo sobie poradzić, poświęcimy temu więcej tekstu.


3. Ciąg kominowy

 

Ciąg kominowy powstaje wskutek ruchu ogrzanych gazów spalinowych. Jest to różnica ciężarów:

a.ogrzanego / a więc lżejszego/ słupa powietrza w kominie

b.powietrza atmosferycznego / ciśnienie atmosferyczne/

Ciąg kominowy nie działa ssąco, lecz zimne powietrze poza kominem wypiera ku górze przez ruszta paleniska słup powietrza lżejszego, lub gazów /dymu/z komina. Chce ono w ten sposób wyrównać ciśnienie. Im różnica temperatur jest większa, tym większy jest pęd w kominie. Jeżeli temperatura na zewnątrz jest wyższa od tej w kominie / przeważnie okresy kiedy chcemy już trochę palić w kominku/ , wówczas nie ma ciśnienia /ciągu/ w górę, lecz jedynie nacisk na dół. Stąd pochodzi też zjawisko, że latem, przy wysokich temperaturach zewnętrznych, spaliny nie chcą się ulatniać z komina. Nie jest tak jak mówi laik, że „słońce świeci na komin” i ciągu nie ma. Można by przecież założyć parasol, albo napalić wtedy, kiedy słońce zajdzie za chmury. Każdy fachowiec wie z doświadczenia, że ciąg można w takich przypadkach wywołać przez „prowokacyjny ogień w kominie”, czyli ogrzanie powietrza w jego wnętrzu. Dla ulatniającego się dymu / inaczej ciągu gazów/ zawsze największym problemem jest pokonanie oporu chłodnego powietrza. Im bardziej surowe są ściany komina i dłuższa droga jaką gazy muszą przebyć w utrudnionych warunkach, oraz im jest ich większa ilość, tym opór jest większy. Gdyby dodatkowo w strumień gazów spalinowych uderzał inny strumień, powstaną wówczas wiry. Aby pokonać wszystkie szkodliwe wpływy, prędkość przepływu gazów musi być duża. W gospodarstwach domowych /kominach nie przemysłowych/ musi wynosić ona od 1,6 do 4,8 metra na sekundę. Straty ciepła w kominie mogą być spowodowane ponadto przez nieszczelność palenisk i przewodów kominowych, oraz nadmierne oziębienie przewodów przebiegających w ścianie zewnętrznej budynku, ścianie świetlikowej lub ścianie klatki schodowej. Szkodliwe działanie prądów powietrza na wylot komina może być spowodowane przez wyżej położone ściany, przyległe do siebie domy różnej wysokości, stojące w pobliżu wieże, wysokie drzewa, maszty, druty energetyczne, pagórki i góry, teren wznoszący się i opadający, itp. Odwrotne ciśnienie w kominie może powstać, kiedy na samotnie stojący budynek wieje silny wiatr. W takim, sporadycznie mogacym wystąpić przypadku, należałoby spowodować przypływ dodatkowego powietrza z zewnątrz do pomieszczenia w którym znajduje się palenisko. Można również ewentualnie założyć na komin nasadę kominową. Niekorzystny ciąg kominowy może wystąpić w kominach przebiegających przez kilka pięter, a użytkowanych jedynie przez piętra górne. Gazy spalinowe /szczególnie latem/ mogą w takim przypadku zostać nawet wtłoczone z powrotem do paleniska. Aby temu zapobiec należy oddzielić dolny słup powietrza w kominie. Ogólnie, do najczęściej występujących przyczyn niedostatecznego ciągu kominowego, a więc wadliwego funkcjonowania urządzeń grzewczo-kominowych możemy zaliczyć:

- niewystarczającą wysokość komina

- nadmierne oziębienie komina / przewodu kominowego/ przebiegającego w ścianie zewnętrznej budynku, ścianie świetlikowej lub ścianie klatki schodowej

- szkodliwe działanie prądów powietrza  / wiatrów/ na wylot komina

- niewłaściwy przekrój komina / za mały w stosunku do ilości odprowadzanych gazów spalinowych, lub nadmiernie [rażąco] odbiegający od najkorzystniejszego przekroju jakim jest przekrój okrągły, a następnie kwadratowy/

- nierówno wykonane i zbyt surowe wewnętrzne ściany komina

- wystające do wnętrza komina cegły, zwężenia, załamania itp.

- zasysanie przez komin do swojego wnętrza zimnego powietrza

- uszkodzone ściany działowe przy przewodach zgrupowanych

- zwężony przekrój wylotu komina przez zamontowaną nasadę kominową

- zawilgocone ściany komina i kanałów dymowych

- źle dobrane łączniki dymowe od urządzenia / zbyt długie, za małe lub za duże przekroje w stosunku do przekroju komina/

- niedostateczny lub nadmierny dopływ powietrza do komory spalania paleniska

- uderzanie strumienia gazów w inny strumień gazów

- wadliwe konstrukcje palenisk oraz paleniska uszkodzone

- nadmierny osad sadzy w kominie, kanałach połączeniowych lub paleniskowych

-  używanie paliwa nie dostosowanego do danego paleniska


4. System czystej szyby


 

Ktoś powiedział, że przydałby się uniwersalny pilot, którym moglibyśmy sterować piłę motorową w lesie, następnie siekierę, a potem załadunek drewna do wkładu kominkowego. Za kilka lat, kto wie? Może popiół sam wywędruje gdzie trzeba, może szyba sama się umyje, a może w ogóle czyścić jej nie będzie trzeba. Póki co, jest jak jest. Szukamy rozwiązań. Czasem pomocnych, czasem pod tzw. „zwiększoną sprzedaż”.  Ale co z tą szybą? To mycie... Odkurzył ktoś znany od dawna sposób i nazwał go nowocześnie „system czystej szyby”. Więc ten system polega na dodatkowym doprowadzeniu powietrza, które dmucha na szybę w komorze paleniskowej odpędzając od niej natrętny i brudzący dym. I byłoby wszystko fajnie, gdyby taki ktoś podał przy zastosowaniu tego systemu bardzo ważną informację. Mniej więcej taką : „Użytkowniku tego urządzenia! Przygotuj sobie od 20 do 30% więcej drewna opałowego na Twój sezon grzewczy, niż wynika to z normy przeliczeniowej” Stałoby się coś? Pewnie tyle, że drewna by nam nie brakło gdzieś w zimnym marcu. Wiadomym jest ogólnie, że jeżeli doprowadzimy do komory spalania dużo powietrza, to będziemy ją schładzać, ale też przyspieszymy proces spalania. Komora ma określoną pojemność, więc szyber należy w takim przypadku otwierać na maksa. Reasumując, możemy powiedzieć: „coś za coś”. Z prawami fizyki jeszcze nikt nie wygrał.

 

5. Doprowadzenie powietrza z zewnątrz


 

Z tym to się dopiero narobiło! Przez te Dyrektywy... Ale nie tylko. Dlaczego nie tylko? Przemilczymy. Po co komuś zabierać chleb. Lepiej może coś podpowiedzieć. A więc tak. Był sobie kiedyś budynek o siedmiu izbach. W każdej izbie zbudowany był duży piec kaflowy. W każdym z tych piecy palono węglem i mieszkańcy dożywali sobie w tym budynku przysłowiowej „setki”. Dziwne, że tlenu im nie brakowało, kiedy palili w tylu piecach jednocześnie. Węgiel podczas spalania chyba najwięcej go potrzebuje. Jedyne wytłumaczenie tego zjawiska może być takie, że okna i drzwi nie były tak szczelne jak dziś. Skoro dziś są przesadnie szczelne, może się zdarzyć, że dym wywędruje z komina na zewnątrz, ale inny kanał /najczęściej wentylacyjny/ może go wsysać do mieszkania. Budujemy domy tak szczelne, że może czasem powstać wewnątrz podciśnienie. Niektórzy mówią na taki dom „puszka hermetyczna”. Jeżeli już wykonujemy doprowadzenie powietrza do pomieszczenia, gdzie funkcjonuje /ma funkcjonować/ urządzenie grzewcze stałopalne, wykonujmy je rozsądnie.

A więc:

- najlepiej pobrać dodatkowe powietrze z piwnicy lub pomieszczenia np. gospodarczego, garażu bez pracującego w nim samochodu, o ile budynek je zawiera

- przy pobieraniu z zewnątrz, trasę przebiegu złamać w kształcie litery „U” / unikamy wdmuchów powietrza i schładzania mieszkania/

- właściwie dobrać średnicę kanału

- zabezpieczyć się rozwiązaniem dającym możliwość całkowitego zamknięcia kanału

Bywa, że inwestorzy poszukują urządzeń, np. wkładów kominkowych z rozwiązaniem pozwalającym na bezpośrednie wprowadzenie doprowadzonego powietrza do komory spalania. My traktujemy to w kategorii „Rób jak uważasz, albo uważaj jak robisz”, jednak rozwiązanie takie traktujemy jako błędne. Więc go nie polecamy, choć zyski ze sprzedaży droższego urządzenia są wiadomo jakie.

Oto jego negatywy:

- aby na pewno nie powstało podciśnienie w mieszkaniu należy zbudować drugi kanał

- musimy zdecydowanie zabezpieczyć się w większą ilość opału na sezon grzewczy /komora paleniska jest ciągle chłodzona i czasem też zasilana zbyt dużą ilością tlenu/

- może powstawać zadymianie w mieszkaniu / zbyt duża ilość doprowadzonego powietrza do komory spalania/

- przy wkładzie z płaszczem wodnym większe prawdopodobieństwo uwidaczniania się czarnej mazi na ściankach komory spalania /powietrze zewnętrzne zawiera dużo wilgoci/

- możliwość pojawiania się nieprzyjemnego zapachu /spalenizny/

- trudniej o czystość przy kominku / powodują to wdmuchy/

- krótka żywotność rusztu żeliwnego /o ile urządzenie taki zawiera/

Poza tym jest O.K.


 

6. Wkłady z płaszczem wodnym


 

Rozwiązań w tych urządzeniach spotykanych na rynku jest zdecydowanie więcej, niż we wkładach żeliwnych. My hołdujemy takiej zasadzie: każde urządzenie tego typu powinno być w izolacji ciepłochronnej. To z kolei w myśl tej zasady: jeżeli chcę ogrzewać powietrze, instaluję sobie wkład żeliwny, jeżeli szukam ciepła w grzejnikach, zastosuję urządzenie izolowane.

Trochę o urządzeniach spalających pellet. Z pewnością takie ułatwiają życie. Należy jedynie pamiętać / szczególnie ci powinni, którzy nocą cenią sobie ciszę/ aby dobrze wyizolować ściany za którymi stoi urządzenie. Podajniki i wszelkiego rodzaju wentylatory podczas pracy wytwarzają szumy, czy mruczenia.

Każde z urządzeń nazywanych "wkładem z płaszczem wodnym" jest w zasadzie urządzeniem nazwijmy go elastycznym. Pomimo, że jest to urządzenie na paliwa stałe, potrafi zasilać ciepłem odbiorniki (grzejniki) współpracując z urządzeniem do których paliwo jest dozowane. Innymi słowy, wkład z płaszczem wodnym, może współpracować, na przemian,  w jednym układzie grzewczym z urządzeniem (piecem) na gaz czy olej opałowy. Nie przeszkadza mu również współpraca z np. bateriami słonecznymi. Oczywiście nie jest to zasługą samego wkładu. Zawdzięczamy to rozwojowi nowych technologii w wdrążeniom nowych rozwiązań w sferze hydrauliki.

Dokonując, czy może planując, rozwiązania instalacyjne w naszym domu, powinniśmy wziąć po uwagę bardzo ważną rzecz. Otóż, nasze codzienne życie nierozerwalnie związane jest z energią elektryczną. Mówiąc nasze życie, to również nasza instalacja wytwarzająca nam ciepło w zimnych porach roku. Zastosowana w niej elektronika, pompy czy różne styczniki bez dostępu do popularnie tak zwanego prądu, są rzeczami bezwartościowymi. Istnieją urządzenia czy baterie, które przez kilka lub kilkanaście godzin podtrzymują ich pracę. Nic jednak poza tym. Powinniśmy więc przewidzieć rozwiązanie, w którym wkład z płaszczem wodnym będzie dawał nam ciepło pomimo braku prądu. Zdarzają się okresy (których wykluczyć nie sposób), że regionalnie prądu brakuje przez okres tygodnia lub dłużej. Wszystko przez tzw. "anomalie pogodowe". W zastosowaniu rozwiązania pomaga nam sama natura, czy jej prawa fizyki. Gorąca woda (ciecz) potrafi sama bez pomocy jakichkolwiek urządzeń, powędrować do naszych grzejników. Wystarczy podpalić drewno w kominku. Woda o wysokiej temperaturze ma mniejszy ciężar właściwy od wody zimnej i unosi się do góry.

 

Ważne

Większość substancji na ziemi rozszerza się w czasie ogrzewania i kurczy podczas chłodzenia. Jedyną substancją odbiegającą od tej zasady jest woda. Ona się rozszerza (wzrasta jej objętość) nie tylko kiedy jest podgrzewana, ale również kiedy osiąga temperaturę poniżej +4 stopni Celcjusza. Tej anomalii wody zawdzięczamy to, że w zimie zamarza powierzchnia rzek i jezior. Dlatego tafle lodowe pływają po wodzie i wiosenne słońce może jest roztopić. Nie nastąpiłoby to, gdyby lód miał większy ciężar właściwy i spoczywałby na dnie. Ta szczególna właściwość wody jest przyczyną także pewnych zagrożeń. Na skutek zamarzania wody i zwiększenia jej objętości pękają przewody wodne.Aby temu zapobiec we wkładach grzewczych do wody dodaje się środki przeciw zamarzaniu np. roztwory glikoli, glikole. Ich stężenie określa producent.

Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka »

Tłumaczenie

Sklep jest w trybie podglądu
Sklep internetowy Shoper.pl